poniedziałek, 16 marca 2015

taaaa

Ave!

 Ostatnio bardzo rzadko się tu pojawiam ponieważ piszę pewną niespodziankę , zarówno dla was jak i dla mnie. Chociaż w sumie ,chciałabym dzisiaj poruszyć pewien temat. Sytuacja przedstawia się następująco : ostatnio przechadzając się ulicami mojego miasta w zamyśleniu, zrozumiałam pewną rzecz. Mianowicie taką, że  mimo wielu niepowodzeń i porażek  moje życie nie jest takie złe jak na nie narzekam. Lecz w momencie kiedy się uśmiechnęłam ,zauważyłam,że ludzie dziwnie mi się przyglądają. I tu jest pies pogrzebany.
Czy naprawdę żyjemy w tak pozbawionym emocji społeczeństwie,że widok osoby szczęśliwej a przynajmniej uśmiechniętej jest tak odrealniony,że aż nienaturalny? Czy przez naszą ambiwalentną postawę wobec siebie i innych przestaliśmy zwracać uwagę na drobne radości w naszym życiu? Czyż to nie pocieszające? Aż chce się żyć widząc te wszystkie przygnębiające twarze, mijające cię na ulicy. Chcemy sobie wmawiać,że jesteśmy wyjątkowi podczas gdy wszyscy zachowujemy się tak samo- obojętnie. Smutne jest to,że dzisiaj za osobę nienormalną uznaje się osobę szczęśliwą. Istny paradoks nieprawdaż? Przecież przez całe życie dążymy do tego żeby być szczęśliwymi czyż nie? A jeśli tak ,to dlaczego ciągle uznajemy to za coś nienaturalnego? Czasem się zastanawiam czy lepiej jest być normalnym czy szczęśliwym?